W minioną sobotę, 22 lutego, miała miejsce dramatyczna interwencja służb ratunkowych w Świebodzinie, która okazała się być nieco inna, niż początkowo sądzono. Otrzymano zgłoszenie o mężczyźnie, który miał tonąć w zamarzniętym zbiorniku. Po intensywnych poszukiwaniach okazało się, że w rzeczywistości chodziło o wędkarza machającego do drona. Cała sytuacja podkreśla jednak poważne zagrożenia związane z zimowym wypoczynkiem na zamarzniętych wodach.
Świebodzcy policjanci i strażacy, po dramatycznym wezwaniu, natychmiast przystąpili do poszukiwań na jeziorach Zamecko i Lubinieckie. Zgłoszenie dotyczyło mężczyzny, który rzekomo wpadł do wody, co zmusiło służby do szybkiej reakcji. Pomimo intensywnego przeszukiwania okolicy, nie znaleziono nikogo w potrzebie ani zniszczonego lodu, co skłoniło operatora drona do wyjaśnień.
Jak się okazało, oryginalne zamieszanie było wynikiem optycznej iluzji; operator drona dostrzegł wędkarza, który postanowił pomachać do bezzałogowego statku powietrznego. Wędkarz szybko uspokoił mundurowych, zaznaczając, że nie miał żadnego zagrożenia. Sytuacja, mimo że zakończyła się szczęśliwie, stanowi przypomnienie o niebezpieczeństwie, jakie wiąże się z chodzeniem po lodzie, które może być nierównomiernie grube i pomiędzy pęknięciami może występować ryzyko załamania. W związku z tym, należy zachować szczególną ostrożność podczas zimowych aktywności na zbiornikach wodnych.
Źródło: Policja Świebodzin
Oceń: Interwencja służb ratunkowych w Świebodzinie zakończona niespodzianką
Zobacz Także